Jesień nadeszła, a więc czas na dynię. A że akurat dynia była w domu to stwierdziłam, ze warto coś z niej zrobić. I tak powstał pomysł stworzenia ciasta dyniowego. Razem z synem zakasaliśmy rękawy i zabraliśmy się do roboty.
Ciasto dyniowe
składniki
2 szklanki (340g) mąki pszennej
3/4 szklanki (170g) cukru
1 czubata łyżeczka (7g) proszku do pieczenia
1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
1,5 łyżeczki cynamonu
szczypta soli
4 jajka
400 ml musu z dyni
2/3 szklanki (160g) oleju
Wykonanie
Starłam dynię na grubych oczkach tarki, wlałam odrobinę wody do garnka, wrzuciłam dynię i gotowałam do momentu wyparowania wody. Syn odmierzył pożądaną ilość dyni i zostawiliśmy do ostygnięcia. W tym czasie syn odmierzył wszystkie składniki suche i je połączył. Jajka potraktowaliśmy mikserem, powoli dolewając olej, a następnie porcjami dodając mus z dyni. Chwilę miksowaliśmy, a następnie powoli syn zaczął dosypywać suche składniki. Wszystko razem wymieszaliśmy. Keksówki wyłożyłam papierem (można też wysmarować masłem i wysypać mąką). Wlałam ciasto i wstawiłam do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Piekłam ok 40 minut. Po tym czasie sprawdziłam patyczkiem czy się upiekło i wyjęłam do ostygnięcia.
Ciasto jeszcze nie zdążyło dokładnie wystygnąć, a już moich trzech facetów spałaszowało połowę jednego. Nawet ten najmłodszy, chciał dokładkę. A starszy syn oznajmił, że drugie ciasto zabiera do szkoły, by poczęstować kolegów i koleżanki z klasy.
wtorek, 30 września 2014
poniedziałek, 29 września 2014
Sal z kocim kalendarzem - odsłona trzecia
Wrzesień prawie się kończy, a koty z SAL-u z kocim kalendarzem poszły w odstawkę. Wstyd się przyznać, ale jakoś tak nie było muliny, a potem wolałam wyszywać rozetki i ninjago. We wtorek postanowiłam to nadrobić i na tapetę wzięłam czerwcowego kota.
Powoli wyłania się kocur. Myślałam, że uda mi się skończyć obrazek do końca tamtego tygodnia, ale niestety z planów wyszły nici, bo zbrakło mi muliny na tło.I tak kociak musiał sobie odpocząć do dzisiaj, kiedy to dokupiłam brakujący motek muliny. Mam nadzieję, że do końca miesiąca uda mi się go skończyć i zabiorę się za kolejnego kota, a do końca października będę na bieżąco :)
Powoli wyłania się kocur. Myślałam, że uda mi się skończyć obrazek do końca tamtego tygodnia, ale niestety z planów wyszły nici, bo zbrakło mi muliny na tło.I tak kociak musiał sobie odpocząć do dzisiaj, kiedy to dokupiłam brakujący motek muliny. Mam nadzieję, że do końca miesiąca uda mi się go skończyć i zabiorę się za kolejnego kota, a do końca października będę na bieżąco :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




